sanctuary-of-chaos666 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

Wszystko się pieprzy… nie mam ochoty grać, słuchać (wszystko znam na pamięć chyba), wychodzić gdziekolwiek, leżeć, siedzieć, stać i spać… nie mam w sobie życia… zatraciłem chęć do niego jakiś tydzień temu i nie wiem dlaczego… kupiłem sobie nową płytę, przesłuchałem i „to wszystko” wróciło… nadal wszystko mnie nudzi… co się ze mną dzieje? W końcu są wakacje, powinienem się cieszyć… ale z czego… nie ma się z kim spotkać, wszyscy zajęci, albo ich nie ma kiedy dzwonię, ale gdzie iść jeśli już? Do Galerii? Nieeee… chodziłem tam często po szkole… za często… Piotrkowska? A co mam tam robić? Chodzić się nie chce, a iść do sklepu muzycznego i patrzeć na wiosła elektryczne to męka… zrobiłem się na powrót dziki, chyba tracę kontakt z ludźmi… nie wiem co mam robić, nic już nie wiem :( W moim życiu nic się nie dzieje, jest szaro, nudno… czuję się jak odludek, dziki zwierz w nieznanym miejscu… właśnie się dowiedziałem, że jeśli nie wezmą mnie do wojska za rok, to wezmą za 3 lata… poczekają i zetną mi włosy… i po co się męczyć? Po cholere? To wszystko jest bez sensu… :( Wezmą mnie do woja i koniec… wszystko się zmieni… podobno biorą nawet po studiach… piekło przymusowe… kobiety – cieszcie się, że nie jesteście facetami… czy ktoś mnie rozumie? Jestem chyba nienormalny…
pentagram.gifmenu3.jpgpentagram.gif

Czy przyjaźń damsko – męska jest możliwa? Czemu ludzie nadal o to pytają? Bo są głupi. Jasne, że jest możliwa. Większości ludzi facet i kobieta = sex, więc nie ma się co dziwić. Ludzi są nadal często bardzo prymitywni. Nie potrafią żyć bez seksu. Ich problem. Ja nie myślę „dołem”, tylko głową, więc nie mam z tym problemu. Jednak takie wypowiedzi typu, że „zawsze lądują w łóżku, bo to jest silniejsze od nas” wprost mnie nudzą i wkurzają. No ale nie tak będzie… zobaczymy kiedy te osobniki się opamiętają i postawią większą wartość umysłowi niż dzikim chęciom. Bye.

menu3.jpg

Zwyciężyłem. Pokonałem matematykę, chemię, fizykę i niemiecki. Dla mnie są już wakacje. Czas zająć się tym, na co wczesniej nie było czasu. Te wakacje będą w pewien sposób inne niż pozostałe. W te wakacje skończę 18 lat, co nie znaczy, że poczuję się nie wiadomo jak potężny. Będe sobą, woda sodowa do głowy mi nie uderzy. Jadę również na obóz, na którym byłem już w latach 1998 – 1999. Potem nastąpiła mała przerwa i znów mam trasę po Świętouściu. „Trasa promująca” muzykę metalową oraz metalowców jako ludzi naprawdę świetnych w większości trwa od 2003 r. :) Trasa 2003 – 2004 nazywa się „Melanż Tour”. Zastanawiałem się czemu… znajomi wymyślili to rok temu na tym właśnie obozie. Wtedy „trasa” nosiła wdzięczną nazwę „Master Of Puppets”. Ludzie, którzy tam z nami byli chyba zmienili nastawienie do takiej muzyki. Efekty uboczne? Jest taki jeden. Po tym obozie żaden z nas nie chciał już słyszeć nazwy „Master… „, a co dopiero samego utworu. Hehe, tym razem, znów jadę sam, bez znajomych. Coś im „nie wyszło”. No tak… będzie poznawanie innych… jak ja tego nie lubię. Kto wie na kogo się trafi… ale spoko, nie ma się czego obawiać. Kadra mnie zna, zna Vadera, który pewnego razu zataczał się w stronę kibla.
- Tee, Vader, piłeś coś?
- Nic nie piłem… to przez headbanging.
Tak… trzepaliśmy włosami do każdego kawałka, który leciał na tamtej dyskotece, która odbywała się w stołówce. Nie włączyli żadnego metalu, jeśli już to jest jeden utwór, który zawsze na tym obozie jest i będzie – „Nothing Else Matters”. Dzięki nam młoda publika – zuchy oraz sama kadra mogła usłyszeć rok temu „Master Of Puppets”, tyle, że w wersji symfonicznej. A wracając do dyskoteki… ludzie dziwnie się na nas patrzyli kiedy leciała „Agnieszka” Łez czy coś innego tego typu, a my trzepaliśmy włosami do rytmu… robiliśmy niezłe zamieszanie. Mam nadzieję, że będzie się działo. Yeah!!!!

BLACKENED

Blackened is the end
Winter it will send
Throwing all you see
Into obscurity

Death of mother earth
Never a rebirth
Evolution’s end
Never will it mend

Never

Fire
To begin whipping dance of the dead
Blackened is the end
To begin whipping dance of the dead
Color our world blackened

Bustering of earth
Terminate its worth
Deadly nicotine
Kills what might have been

Callous frigid chill
Nothing left to kill
Never seen before
Breathing nevermore

Never

Fire
To begin whipping dance of the dead
Blackened is the end
To begin whipping dance of the dead
Color our world blackened

Blackened

Opposition…contradiction…premonition…compromise
Agitation…violation…mutilation…planet dies
Darkest color
Blistered earth
True death of life
Termination….expiration…cancellation…human race
Expectation…liberation…population…lay to waste
See our mother
Put to death
See our mother die

Smouldering decay
Take her breath away
Millions of our years
In minutes disappears

Darkening in vain
Decadence remains
All is said and done
Never is the sun

Never

Fire
To begin whipping dance of the dead
Blackened is the end
To begin whipping dance of the dead
Fire
Is the outcome of hypocrisy
Darkest potency
In the exit of humanity
Color our world blackened

Blackened

Starą drogą szedł wojownik o długich, ciemny blond włosach. Twarz miał idealną, tzn. nie długą i nie okrągłą. Coś pomiędzy. Ubrany był cały na czarno. Nie miał na sobie zbroi, ale coś, co chroniło przez jakiegoś typu urazami fizycznymi. U boku dzierżył mocny – i co dziwne – czarny miecz. Na czarnym rękojeściu wyryte były znaki. Jednym z nich był czerwony pentagram. Wojownik podążał przed siebie nie zwalniając, był poważny.
Pogoda była piękna, wiatr lekko kołysał drzewa, ptaki trajkotały. Nagle „black fighter” zatrzymał się.
- To tutaj… – mruknął pod nosem i ruszył dalej…

Nieopodal szedł inny wojownik. Miał średniej długości czarne włosy, wąsy. Ubrany był w ciemne odzienie. Również posiadał miecz, jednak ten model był „normalny”. Podążał również w tym samym kierunku, co nasz „black fighter”…

Tymczasem „Czarny” dotarł do celu. Był nim zamek, potężnie zbudowany. Wojownik podszedł do bramy tak potężnej, aż wprawiała w zachwyt niemal każdego przybysza. Uderzył we wrota dwa razy. Otworzyły się. Wszedł. Wrota jednak pozostały otwarte. Drugi wojownik również dotarł, wszedł i wtedy potężne drzwi zamknęły się z wdziękiem. Przybysze spotkali się wewnątrz. Rozglądali się, po czym jeden z nich rozpoczął rozmowę:
- Nazywam się Lister. Wydaje mi się, że nie trafiliśmy tu bez powodu – rzekł podając rękę drugiemu.
- Nie inaczej. Jestem Vader – odrzekł witając się – jestem z klanów Czarnych Zastępów.
Na tą nazwę Lister wzdrygnął się.
- Ja również. To dziw, że się nie znamy – powiedział zdziwiony.
- Dziwne… jednak możliwe, że przez rozpad nie mogliśmy się poznać – odparł Vader.
W tym momencie podszedł do nich młody blondyn wyglądający na wojownika.
- Jesteście Vader i Lister, wojownicy Czarnych Zastępów. Chodźcie ze mną. Mistrz chce was widzieć – powiedział i ruszył w nieznanym kierunku. Wojownicy ruszyli za nim. Szli krętym korytarzem, mijając kolejne czaszki leżące tu i tam. Mrok rozświetlały pochodnie zawieszone na ścianach.
- Jak klimatycznie – palnął Vader rozglądając się z wyraźnym zaciekawieniem.
- Hmmm… westchnął Lister spoglądając na wszystko z dziwnym spokojem.
Blondas wprowadził ich do rozświetlonej komnaty, w której było dużo czerwonego dymu. Wszędzie kręcili mocno umięśnieni ludzie, w dodatku łysi, przenoszący różne żelastwa i kamienie. Na środku znajdował się ogromny stół, na którym leżało wiele papierów, sztyletów, jakaś mapa, stłuczony dzban, z którego ciurkiem płynęło czerwone wino. Przy stole stał barczysty człowiek, odziany na czarno. Miał koszulę bez rękawów, długie czarne włosy, brodę, wąsy. Wyglądał jak Shang Tsung :)
Miał miecz bardzo podobny do miecza Vadera, był jednak nieco większy.
Osobnik odwrócił się i podszedł do przybyszy.
- AVE!!! To wy jesteście Vader i Lister. Ja jestem Vain (czyt. – wein :P) Miło mi was powitać. Nie wiem, czy o mnie słyszeliście. Mam to w dupie. Ważne, że jesteście. Wiem skąd jesteście i gdzie należeliście. Kiedy ludzie nie potrafili walczyć z demonami z Piekieł, pojawiła się grupa osób, która walczyć chciała. Co ważne, oni potrafili walczyć za każdą cenę, za ludzkość. Stworzyli elitarny klan, który istniał w zasadzie do niedawna. Dzięki niemu ludzkość mogła przetrwać. Teraz klan się rozpadł, wielu przepadło, ale wy zostaliście. Dusza klanu Czarnych Zastępów istnieje, bo Czarne Zastępy to wy – powiedział wskazując na Listera i Vadera. Nie będę mielił w gacie – na Ziemię powróciły piekielne demony. Demony, które pamiętają waszych poprzedników. Chcą się zemścić. Jesteście wojownikami. Wojownikami Czarnych Zastępów i nie ma demona, który nie czułby do was wstrętu. Wypowiedzenie nazwy waszego klanu w Piekle grozi zniszczeniem wypowiadającego, czy to demona, czy uwięzionej, przeklętej duszy.
Vain spojrzał mrocznie na wojowników.
- Demony nie obawiają się ludzkości. To was się obawiają, dlatego chcą zniszczyć klan doszczętnie. Klan się rozpadł… tu mamy problem. Musimy go odbudować, znaleźć nowych ludzi. Najciekawsze jest to, że wy tak naprawdę nie wiecie czemu stało się to, czego nikt się nie spodziewał – klan się rozpadł.
W tym momencie powiał mroźny wiatr, nie wiadomo skąd.
- Chcecie znać prawdę? Ja wiem, że tak. Słuchajcie. Kiedyś w klanie byli ludzie, którzy stanowili jedność. Jakieś dwa lata temu, pod konice istnienia Zastępów odgadłem co stało się powodem rozpadu. Zanikła jedność. Ludzie przestali sobie ufać. Zaczęli prawie ze sobą walczyć, ale jednak powstrzymali się od tego ochydnego czynu. Rozwiązali Czarne Zastępy, by się nie pozabijać. To dziwnie brzmi, ale tak było. Wy tego nie odczuliście, ponieważ poprostu was wypieprzono hahaha. O tym też nie wiedzieliście? Hehehe, dobre.
Vader po chwili wahania spytał:
- Czemu wszyscy zaczęli się tak zachowywać?
Vain popatrzył na niego lekko uśmiechając się.
- Otóż to. Jeden demon wiedział jak was podejść. Udało mu się. Osiągnął cel. Rzucił na wszystkich klątwę. Ten demon zwie się Luciferion.
Znów powiało mroźnym wiatrem.
- Znacie to imię? Jasne, że tak. Wasz klan walczył i pokonał demona. Jednak nie do końca. Teraz Luciferion powrócił by dopełnić zniszczenia. On prawdopodobnie nie wie o waszym istnieniu, ale szuka starych wojowników, tych, którzy go pokonali w walce pod Katedrą Światła, w katakumbach… Katedra została zniszczona rok temu. Nie wiem gdzie jest Luciferion. Tego nikt nie wie. Dlatego ostrzegam, że nie jesteśmy bezpieczni ani tutaj, ani nigdzie.
- Skoro szuka tych, którzy go pokonali, to czego mamy się bać? – zapytał Lister.
- Mamy czego. On szuka tych, którzy go zniszczyli. Jestem jednym z nich. Ja również walczyłem w szeregach Czarnych Zastępów. Mam 35 lat, należałem do starszego ugrupowania. Wy macie po 19 lat więc nie mogliśmy się poznać wcześniej. Wiecie co? Zrobiło się nie ciekawie prze to wszystko. Mam propozycję. Zjedzmy coś, a potem obmyślimy co dalej w związku z demonem i odnową klanu.
Tak też się stało. Zapadł zmrok. Wiał zimny Nocny Wiatr, Nocne Owady rozpoczęły swoje cholerne serenady. Do całego uroku dochodził szum drzew…
Vain, Vader i Lister siedzieli przy stole, na którym było tyle żarcia, ile nie uzbiera się zbierając do kupy całe jedzenie wigilijne z 4 lat. Lister jadł wszystko z umiarem, natomiast Vader wpieprzał wszystko jak leci… dosłownie jak odkurzacz, ale przy Vainie to nic… tamten chłonął wszystko jak woda kamienie. W rezultacie zrobił się bałagan. Nie można było odrużnić nienaruszonego posiłku od resztek. No i picie wina – Vader wypił już drugą butelkę, Lister też, a Vain… Vain leżał gdzieś pod stołem. Co tam robił? Tego nikt nie wie. Żaden z nich, ani Vader, ani Lister nie chciał się schylać w obawie, że wylądują na podłodze. Równowaga była im nie równa.
Nastała ciemna noc. Nocny Wiatr wiał szybko, padał Nocny Deszcz, uderzały Nocne Pioruny i ten szum drzew…

diablo2.jpgsword.jpgmiecz.jpgpaladin%202.jpgpaladin.jpgpaladin.jpgdiablo-2-paladin.jpg

I’m fucking back!!! Co prawda, nie wiem na jak długo, ale na jakiś czas napewno. Pisałem poprawę z matmy, za 2 tyg. piszę z chemii. Nie wierzę, że zdam, ale czekam na wyniki. Narazie mam wolne. Czas to wykorzystać. Teraz w weekend jest weekend z METALLIKĄ na mtv, więc nie będę się nudził. Będzie podobno coś z Chorzowa. Metallica rulez!!! 4ever!!! A teraz powiem, że jestem cholernie głodny i… idę coś zjeść. Pożreć…
Zacząłem zbierać kasę na coś ważnego. Może parę płyt, albo elektryk… wolałbym to drugie, ale trza mieć jeszcze na piec. Nie wiem, narazie mogę płyty kupować. Na poważny sprzęt przyjdzie poczekac. Co do koncertów, to kiedy Meta wpadnie do nas następnym razem, idę i koniec. Każdy szanujący się fan ciężkiech brzmień i ciemnej strony mocy musi odbyć pielgrzymkę na koncert :P hehehe, ale brzmi. Ok. Pozdrawiam, keep it heavy babe, idę pożreć chleb. Bye „mada faka”!!!

WHEREVER I MAY ROAM

…And the road becomes my bride
I have stripped of all but pride
So in her I do confide
And she keeps me satisfied
Gives me all I need

…And with dust in throat I crave
Only knowledge will I save
To the game you stay a slave
Rover Wanderer
Nomad Vagabond
Call me what you will

But I’ll take my time anywhere
Free to speak my mind anywhere
And I’ll redefine anywhere
Anywhere I may roam
Where I lay my head is home

…And the earth becomes my throne
I adapt to the unknown
Under wandering stars I’ve grown
By myself but not alone
I ask no one

…And my ties are severed clean
The less I have the more I gain
Off the beaten path I reign
Rover Wanderer
Nomad Vagabond
Call me what you will

But I’ll take my time anywhere
I’m free to speak my mind anywhere
And I’ll never mind anywhere
Anywhere I may roam
Where I lay my head is home

But i’ll take my time anywhere
Free to speak my mind
And I’ll take my find anywhere
Anywhere I may roam
Where I lay my head is home

Carved upon my stone
My body lie, but still I roam
Wherever I may roam

THROUGH THE NEVER

All that is, was and will be
Universe much too big to see

Time and space never ending
Disturbing thoughts, questions pending
Limitations of human understanding
Too quick to criticize
Obligation to survive
We hunger to be alive

All that is, ever
Ever was
Will be ever
Twisting
Turning
Through the never

In the dark, see past our eyes
Pursuit of trhuth no matter where it lies

Gazing up to the breeze of the heavens
On a quest, meaning, reason
Came to be, how it begun
All alone in the family of the sun
Curiosity teasing everyone
On our home, third stone from the sun

All that is, ever
Ever was
Will be ever
Twisting
Turning
Through the never

On through the never
We must go
On through the never
Out of the
Edge of forever

We must go
On through the never
Then never comes

All that is, ever
Ever was
Will be ever
Who we are
Ask forever
Twisting
Turning
Through the never

Never

FIGHT FIRE WITH FIRE

Do unto others as they have done to you
But what the hell is this world coming to?

Blow the universe into nothingness
Nuclear warfare shall lay us to rest

Fight fire with fire
Ending is near
Fight fire with fire
Bursting with fear

We all shall die

Time is like a fuse, short and burning fast
Armaggedon is here, like said in the past

Fight fire with fire
Ending is near
Fight fire with fire
Bursting with fear

Soon to fill our lungs the hot winds of death
The gods are laughing, so take your last breath

Fight fire with fire
Ending is near
Fight fire with fire
Bursting with fear

Fight fire with fire

CREEPING DEATH

Slaves
Hebrews born to serve, to the pharaoh
Heeds
To each every word, live in fear
Faith
Of the unknown one, the deliverer
Wait
Something must be done, one hundred years

So let it be written
So let it be done
I’m sent here by the chosen one
So let it be written

So let it be done
To kill the first born pharaoh son
I’m creeping death

Now
Let my people go, land of goshen
Go
I will be with thee, bush of fire
Blood
Running red and strong, down the nile
Plague
Darkness three days long, hail to fire

So let it be written
So let it be done
I’m sent here by the chosen one
So let it be written
So let it be done
To kill the first born pharaoh son
I’m creeping death

Die by my hand
I creep across the land
Killing first born man
Die by my hand
I creep across the land
Killing first born man

I
Rule the midnight air the destroyer
Born
I shall soon be there, deadly mass
I
Creep the steps and floor final darkness
Blood
Lambs blood painted door, I shall pass

So let it be written
So let it be done
I’m sent here by the chosen one
So let it be written
So let it be done
To kill the first born pharaoh son
I’m creeping death

01.jpgmetallica.jpgmetallica.jpgmetallica.jpgmetallica.jpgmetallica.jpgmetallica.mascote03.jpgmetallica-045.jpgmetallica.jpg


  • RSS