sanctuary-of-chaos666 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

Stan sytuacji: nikt nie ma czasu, wszyscy zajęci. Skoro tak, to i ja nie będę miał czasu. Poprostu nie będzie mnie na gg, a jeśli będę to nieliczni będą o tym wiedzieć. Dość mam olewania i zastanawiania się, czy ktoś będzie chciał pogadać, albo czy się odezwie – co jest rzadkością, zwykle mało kto się odzywa pierwszy. Okaże się, kto jest obojętny, a kto nie. A potem w związku z powyższym podejmę odpowiednie kroki, aby mieć tylko tych, którzy mnie nie olewają.

A na poważnie, to może trochę spasujcie, co? To niby ja jestem zamknięty na innych, a kto się otwiera na mnie? Apeluję o zmianę podejścia, jeśli ktoś ma mnie gdzieś to niech mi to powie, wywalę z kontaktów i będzie spokój.

†————–Reklama————–†

Zapraszam do czytania mojej opowieści – CZARNA TWIERDZA

Kiedyś wszystko było niby prostsze, napewno przejrzyste. Teraz wszystko jest inne. Do sylwestra żyłem w innym świecie i po nim, dzisiaj żyję w zupełnie innym, tak pojebanym jak to tylko możliwe. Zmienia się on niczym pory roku, lecz szybciej i ma więcej twarzy… coraz częściej jednak zwróconych przeciw mnie. Parę miesięcy temu stałem w sumie na twardym gruncie. Teraz skaczę między dziurami spowodowanymi gwałtownymi trzęsieniami ziemi, a bluźniercza lawa wydobywa się zza szczelin chcąc mnie spalić. Z jednej strony mówię sobie, że trzeba iść dalej i nie poddawać się, z drugiej zaś chcę się poddać i sam wbić sobie nóż w plecy, od tak. Dawne cele przeminęły, umarło to w co wierzyłem i co było moją siłą. To się stało parę miesięcy temu, a jednak wciąż boli. To wszystko jest chore. Ile jeszcze wytrzymam w tym nierównym pojedynku? W końcu będę musiał ulec. Zmieniam się przez to, że dawne wierzenia w szczęście odeszły bezpowrotnie. Być może np. dam sobie całkowity spokój ze związkami, bo to raczej nie ma sensu. Chyba żadna się dla mnie nie nadaje, a i ja dla żadnej. Mogę wybrać: być z dziewczyną klasycznego usposobienia (bo niezwykłych już w tym mieście chyba nie ma) i żyć wg. odgórnych, sztywnych zasad lub żyć samemu. Wybieram zatem drugą opcję. Tak samo jak jedna z najbliższych mi osób, jednak ona dokonała wyboru sama z siebie, bez powodu. Nie wiem czy byłbym w stanie chodzić na dziwki, nie wiem, chyba raczej tego nigdy nie zrobię. Druga sprawa to moja wielka inność, która daje mi poczucie bycia kimś innym od reszty rzecz jasna, a z drugiej strony jest wielkim przekleństwem. Trudno się mówi. Obieram nową ścieżkę, tylko dla siebie i dla tych, którzy rzeczywiście mnie rozumieją i są ze mną, są w mojej armii… zapraszam również osoby nowopoznane. Fakt faktem, ilość osób mi sprzyjających zmniejsza się. Czemu? Kto wie. Być może przyjdzie dzień, gdzie na placu boju zostanę tylko ja. A wtedy albo stanie się mały cud albo polegnę i świat zapomni o mnie. Chyba już zapomina. Cóż, co będzie to będzie. Czuję się znów jak dawniej… znów wchodzę na nieznane, obce, zlodowaciałe i wrogie tereny, bez pewności jutra. Wrogie istoty czekają na mnie legionami i szykują się do ataku. Życie ucieka mi coraz szybciej. Marzenia istnieją dalej, ale są już nie do spełnienia.

Born from silence, silence full of it
A perfect concert my best friend
So much to live for, so much to die for
If only my heart had a home

Sing what you can`t say
Forget what you can`t play
Hasten to drown into beautiful eyes
Walk within my poetry, this dying music
-My loveletter to nobody

Never sigh for better world
It`s already composed, played and told
Every thought the music I write
Everything a wish for the night

Wrote for the eclipse, wrote for the virgin
Died for the beauty the one in the garden
Created a kingdom, reached for the wisdom
Failed in becoming a god

Never sigh…

” If you read this line, remember not the hand that wrote it
Remember only the verse, songmaker`s cry the one without tears
For I`ve given this its strength and it has become my only strength.
Comforting home, mother`s lap, chance for immortality
where being wanted became a thrill I never knew
The sweet piano writing down my life”

„Teach me passion for I fear it`s gone
Show me love, hold the lorn
So much more I wanted to give to the ones who love me
I`m sorry
Time will tell (this bitter farewell)
I live no more to shame nor me nor you

And you… I wish I didn`t feel for you anymore… ”

A lonely soul An ocean soul

666

11 komentarzy

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego tak ciężko znaleźć sobie znajomych i czemu oni (większość) jakoś ze mną nie gadają? Proste. Ja jestem zaprzeczeniem każdego, wręcz jakiś inny gatunek. Wiele osób mnie unika z prostego powodu: bo nie upijam się. Jedno piwo na parę miesięcy to dla nich tak jakby nic. W związku z czym unikają mnie i dziwią się, że tak „źle” się zachowuję. Ja potrafię uszanować zdanie i wybory innych, ale moment kurwa – co za dużo to nie zdrowo. Wiem, prawie wszyscy na około nawet już nie piją – chleją. Ja tego nie neguje, niech robią co chcą, ale czemu ja jestem negowany za własne zdanie? Tak bardzo przeszkadza moja inność? To powiedzcie mi to prosto w twarz, to takie trudne? Zrozumiem, nie ma problemu. Wiem, że teraz jedną z wartości człowieka jest to, czy i ile wypije. Jak nie pije to jest dziwny, głupi, inny. Zajebiście!!! Jestem inny, bardzo inny, nie ma bardziej innych ode mnie. Szkoda tylko, że to tak bardzo przeszkadza wielu osobom. Mam to oczywiście gdzieś – nie będę się zmieniał dla kogoś. Nie mogę przez to nigdzie pójść, bo przecież ktoś, kto nie zamierza się uchlać do nieprzytomności jest traktowany jak palant. Taka prawda, ale mało kto chce ją przyznać. Trudno, może w przyszłości zostanę całkiem sam – trudno. Będę sobie wdzięczny za to jaki jestem.
- stary, wypiłeś tylko jedno piwo
- tak, a co?
- no nie pierdol, patrz jak wszyscy równo jadą

… to oczywiście tylko przykład myślenia niektórych. Powtarzam – nie neguje nikogo za to że upija się, ale nie życzę sobie aby ktoś mnie negował za to, że w porównaniu do innych w ogóle nie piję, jasne? A jak nie pasuje, to żegnam.

Non tytułos

1 komentarz

Don’t know where I come from
Don’t know where to go
Don’t know if I know
What is good to be known

I wonder if madness
Is just a child of my urge to know
The more that I ask
The more I get down

A million times my quest for life is pain
But still it has not made me going insane

And I long for more
For a trace of life
Tearing down all doors
For a trace of life

You tell me you wonder
If wondering is heaven or hell
You say that you’ve got the view
On the dark side of life

You can’t see the shadows the others can see
But you can see it’s well:
The sun and the day
The light in the sky

A million times your quest for life has been pain
But still it is the key to make you sain

And I long for more
For a trace of life
Tearing down all doors
For a trace of life


  • RSS